Korzenie i żyły miasta

Pasiaki w pasiekach

Pszczoły zapylają tak, że mucha nie siada. W Krakowie jest przedszkole Pracowite Pszczółki, widziałem też grę zręcznościową pod tym tytułem, a w piosence dla dzieci słyszałem, że wycierają czułki. DreamWorks wypuścił w 2007 roku „Bee Movie” o pracowitej pszczółce z korporacji Honex, która toczy batalię sądową przeciwko ludzkości, zarzucając człowiekowi wyzysk swojego gatunku. Po tym, czego dowiedziałem się zbierając materiały do tego felietonu, chciałbym puścić ten film na wielkim ekranie w kalifornijskich sadach migdałowych. I to koniecznie w marcu, bo wtedy kwitną migdałowce, a z całej Ameryki Północnej zwozi się tam ciężarówkami około 30 miliardów pszczół, żeby zapylały. Około 30 miliardów pszczoły miodnej – jednego z gatunków pszczół, których w Polsce jest prawie 500. Znaczna większość to gatunki dzikie, które nie mieszkają w ulach. A ule rosną w Warszawie jak grzyby po deszczu. Czy to dobrze? Średnio. A dlaczego? Odpowiedź poniżej.

Filip Jegliński

23.04.2022

Ilustracja: Filip Jegliński

W Warszawie może być nawet kilka milionów pszczół. To prawdziwa armia i tak jak niektóre armie świata na apelu ustawia się w rzędy. Rząd błonkówki, podrząd stylikówki, infrarząd żądłówki. Mięsożernymi żądłówkami są osy, a największymi osami są szerszenie. Wegańskimi żądłówkami są pszczoły. Hodowlaną pszczołą jest pszczoła miodna, znana z książek, filmów, bajek i dobrego pijaru. Pszczoła miodna cieszy się największą sławą wśród kuzynów do tego stopnia, że praktycznie zawłaszczyła wspólne dla 500 gatunków imię pszczoły dla siebie.

Leżakowanie na dachu hotelu

Jarosław Chołodecki, właściciel hotelu Chopin przy ulicy Smolnej w Warszawie, od blisko dziesięciu lat hoduje na dachu pszczoły. Wchodzimy tam o zachodzie słońca, widok jest bajeczny. Część uli jest wolnostojąca, część wbudowana w gmach hotelu. – Ten rodzaj ula nazywa się leżaki wielkopolskie. Zwykle, gdy pszczół przybywa, dobudowuje się w pionie kolejne piętra, a przy leżakach – dostawia kolejne ramki w poziomie – mówi Chołodecki. – Ich unikalność polega na tym, że są częścią budynku. Pszczoły żyją wśród nas dosłownie, a nie tylko w przenośni.

Na poddaszu hotelu jest kabina apiterapeutyczna. Dwie kozetki, pomarańczowe światło, a zza okrągłych kratek wstawionych w drewniane ściany słychać ciche brzęczenie. – Żyje tu pszczela rodzina. Wylatują sobie na zewnątrz, ale tutaj pozostawiają całą aurę, czyli to, co odparowuje, gdy znoszą nektar. A wraz z wodą ulatują wszystkie substancje eteryczne znajdujące się w nektarze. Normalnie poleciałoby to do nieba, a tak – możemy się tym inhalować. W kabinie jest nie tylko wyjątkowy zapach i aromat. Dźwięk wachlowania pszczelich skrzydeł to muzyka dla naszego mózgu. To wszystko powoduje, że nie chce się stąd wychodzić – podkreśla właściciel hotelu.

– Tam są ich tereny łowne – pokazuje w stronę Wisły i dodaje: – Jest tu dużo lip i akacji. Żyje tu odmiana pszczoły zwana karpatką. Zwykle jest tak, że jeżeli pszczoła jest agresywna i nie lubi obecności ssaków, to jest też bardzo efektywna w zapylaniu. A karpatka to taka wyjątkowa odmiana, że jest i pracowita, i mało agresywna. One żądlą głównie mnie, bo czasem, gdy się nimi zajmuję, zdarza mi się którąś przypadkowo przycisnąć. Ona się broni i oddaje za to życie. One chcą po prostu załatwić swoje sprawy: dolecieć do kwiatka, zebrać co trzeba i wrócić nakarmić larwy.

WE are one people: trzmiele, nęczyny, samotki, pszczolinki, smukliki

Profesor Marcin Zych jest dyrektorem Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Warszawskiego. Naukowo zajmuje się ochroną różnorodności biologicznej i owadami zapylaczami. Jak mówi, „w mieście nie ma dzikich pszczół miodnych, są co najwyżej te zdziczałe. – To nie jest naturalny gatunek, który występuje dziko w Polsce i Europie. Pszczoła miodna to jest gatunek hodowlany. W Polsce do kategorii pszczół zalicza się prawie 500 gatunków. Nie widziałem, żeby były dokładne badania co do Warszawy, ale sądzę, że połowę z nich można tu spotkać – stwierdza Zych. Dla porównania – wszystkich gatunków ptaków w Polsce jest mniej niż gatunków pszczół, bo około 450.

Chociażby trzmiel jest pełnoprawną pszczołą, a w kwestii zapylania roślin bardziej wykwalifikowaną niż pszczoła miodna. – Trzmiele to są takie betonowe zwierzątka, które potrafią zapylać nawet przy temperaturze bliskiej zera – mówi profesor Zych. – Robią też miód, aczkolwiek nie polecałbym go do jedzenia, bo jest niesmaczny i często z roślin trujących dla człowieka – przestrzega. Zaznacza też, że pszczoły zazwyczaj kojarzą nam się z ulami, chociaż dzikie gatunki są naprawdę kreatywnymi osadnikami. – Wbrew pozorom większość pszczół jest inna niż te miodne. Są to zwykle pszczoły samotne, które nie tworzą wielkich rodzin. Niektóre gniazdują się w drewnie, inne w ziemi, wykorzystując istniejące norki po dżdżownicach lub kretach, niektóre zaś same drążą w ziemi. Inne wykorzystują rośliny, suche źdźbła traw i trzcin.

W parku Olszyna na Bielanach żyją smukliki złotawe. Nie przekraczają centymetra długości, mieszczą się na ludzkim paznokciu. Wyglądają jak opiłki metalu pokryte zielonkawymi włoskami. Do gniazd smuklików podrzuca swoje jaja nęczyn czerwonobrzuchy. Żyją tam też pszczolinki, które budują swoje gniazda w ziemi. Są też „pszczoły z maską”, czyli samotki, czarno-białe jak Zorro. W parku Olszyna zaobserwowano też „pszczelego wilka”, który poluje na pszczoły, wstrzykuje im jad, po czym taszczy je do wykopanej w ziemi nory.

Jak podkreśla profesor Zych, ważne, by świat pszczeli był nie tylko liczny, ale i różnorodny. – Wiele dzikich gatunków owadów jest wyspecjalizowanych w zakresie zapylania konkretnych roślin – tłumaczy. – Oznacza to, że jeżeli pojawia się jakikolwiek czynnik zagrażający tym gatunkom, to powinniśmy się martwić. Takim czynnikiem jest na przykład konkurencja ze strony owadów hodowlanych. A czymże jest taka pszczoła miodna, jeżeli nie konkurentem? Przykładowo – ludzie lubią żubry. Każdy chciałby je zobaczyć, podejrzeć. Gdybyśmy tworzyli w danym lesie program ochrony żubrów, to czy wstawilibyśmy tam stado krów?

Pszczoły zapylały, a ja mam migdały

Kiedy byłem mały, babcia śpiewała mi kołysankę o pszczółkach, które wyleciały z zielonego ula, a potem wróciły do niego spać. Może którejś z nich – skoro w roju może być ich do 70 tysięcy – przyśnił się amerykański sen, po którym obudziła się zlana potem.

W tradycji chrześcijańskiej kształt migdału miała aureola okalająca wizerunki Matki Boskiej. Migdał był symbolem dziewictwa. Nachodzące na siebie dwa koła również tworzą pole w kształcie migdału, co symbolizowało pośrednictwo między dwoma światami – ludzkim i boskim. Dziś migdał stoi pomiędzy światem ludzkim a pszczelim.

Ponad 80 procent migdałów na całym świecie pochodzi z Doliny Kalifornijskiej. Gaje migdałowe rozciągają się tam na około sześciu tysiącach kilometrów kwadratowych. To połać terenu większa niż cała Warszawa z przylegającymi powiatami – od Otwocka do Nowego Dworu Mazowieckiego, od Grodziska Mazowieckiego po Tłuszcz. Kalifornijskie gaje migdałowe są piękne, pełne różowych kwiatów, ale czy dziewicze?

Co roku z całej Ameryki Północnej przewozi się tirami do Kalifornii blisko 30 miliardów pszczół. Owady w pasiakach zapylają, żeby powstało kilkaset miliardów migdałów. Jest ich tyle, że zbiera się je odkurzaczami, po czym wyruszają w świat. Możemy je znaleźć zapakowane w plastikową torebeczkę w każdej Żabce, wypić z filiżanki w modnych kawiarniach albo zjeść w czekoladzie sprzedawanej w marymonckim barze Potok.

– Jestem przerażony procesem produkcji migdałów – mówi Jarosław Chołodecki. – Ja na przykład migdałów nie jem, wie Pan dlaczego? Do wyprodukowania jednego migdału potrzebny jest jeden galon wody [galon amerykański – ok. 4 litrów], a do zapylenia gajów migdałowych w Kalifornii potrzebne są wszystkie pszczoły Ameryki. Pasiecznicy stawiają miliony uli po to, żeby jednej nocy te ule zabrać i przewieźć w inne miejsca na terenie Stanów Zjednoczonych i Kanady – bo kanadyjskie pszczoły też zapylają migdałowce. Dlaczego w ciągu jednej nocy muszą zjechać? Bo zaraz potem następuje oprysk migdałowców, który by te pszczoły zabił.

Zarówno Jarosław Chołodecki, jak i profesor Marcin Zych podkreślają, że w Stanach Zjednoczonych pszczoły nie służą do robienia miodu, ale do zapylania. – Pszczelarze w stanach zarabiają najwięcej nie na miodzie, lecz wynajmowaniu swoich pszczół jako zapylaczy. Tam jest cały szlak migracji uli: na wiosnę pszczoły jadą na wielkich tirach do gajów migdałowych w Kalifornii. Tam nie ma żadnego życia, więc jak się tam nie dowiezie pszczół, to migdałów po prostu nie będzie. Dwa tygodnie eldorado, migdałowce kwitną, a potem zostaje pustynia. Zaczynają podróż od Kalifornii, a kończą na kwitnieniu borówek w Nowym Brunszwiku w Kanadzie – opowiada profesor. – Miód sprowadza się do Ameryki z całego świata, bo jest dużo hodowców takich jak w Polsce. Polska jest największym na świecie producentem inseminowanych pszczelich matek, które powodują, że rodzina się bez przerwy odtwarza. To jest polska pracowitość, polski spryt, jak też bez wątpienia innowacyjność, bo pszczoły na świecie umierają w zawrotnym tempie.

Miód – efekt uboczny

Komercyjny kierat z Kalifornii i środowisko opierają się dokładnie na tym samym filarze. Pszczoły zapylają dla koncernów sprzedających migdały i dla dobra ekosystemu. Profesor Zych zaznacza, że z punktu widzenia środowiska najważniejszym zadaniem pszczoły nie jest wcale produkcja miodu, lecz zapylanie roślin: – Tak naprawdę miód to jest tylko dodatek do tego, co pszczoła robi. Nam zależy na miodzie, ale dużo bardziej powinno nam zależeć na stabilności sieci zapyleń – i na wsi, i w mieście. Pszczoła miodna stanowi groźną konkurencję dla dzikich gatunków. Paradoksalnie w mieście jest nieraz dużo większe zagęszczenie uli niż gdziekolwiek indziej, bo taka jest moda.

Tak rozumował Kubuś Puchatek: „Jeżeli słyszę bzykanie, to znaczy, że ktoś bzyka, a jedyny powód bzykania, jaki ja znam, to ten, że się jest pszczołą”. Potem znów pomyślał dłuższą chwilę i powiedział: „A jedyny powód, żeby być pszczołą, to ten, żeby robić miód. A jedyny powód robienia miodu to ten, żebym ja go jadł”. Mam wrażenie, że często kombinujemy podobnie do Kubusia Puchatka – przynajmniej w kwestii powodów do bycia pszczołą.

Miejskie pasiaki kontra dzikie pszczoły

W zeszłym roku miasto Gdańsk zapowiedziało akcję „Gdańskie ule”. Stawianie pszczelich domów miało pomóc pasiastym owadom zagrożonym wyginięciem. Na wieść o takim pomyśle kilkudziesięcioro naukowców z całej Polski – w tym profesor Zych – napisało do prezydent Gdańska list. „Coraz więcej badań wskazuje na to, że hodowlana pszczoła miodna może stanowić zagrożenie dla rodzimych gatunków dzikich pszczół. Dzikie pszczoły, z których większość to gatunki samotne, przegrywają w konkurencji o pokarm z wielotysięcznymi rodzinami pszczoły miodnej i mogą ustępować z miejsc, w których jest ona hodowana w dużych zagęszczeniach. W miastach różnorodność dzikich pszczół może być bardzo duża, porównywalna z tą na obszarach chronionych, co pokazują badania zarówno z Polski, jak i zagranicy. Zwiększenie populacji pszczoły miodnej w Gdańsku może doprowadzić do wypierania innych gatunków pszczół, które żyją na terenie miasta” – czytamy. Naukowcy zaproponowali wiele rozwiązań na rzecz pszczół, takich jak pozostawianie im nieskoszonych trawników, materiałów na gniazdo w postaci martwego drewna lub suchych roślinnych łodyg, absolutnego odrzucenia pestycydów przy pielęgnacji miejskich rabatek oraz szkoleń dla pszczelarzy-amatorów.

„Chcemy być mili”

Profesor Zych kwituje modę na stawianie uli w miastach następująco: – Chcemy być mili dla środowiska. Wydaje nam się, że robimy coś dobrego, ale nasze działania nie zawsze są oparte o dane naukowe. Podobnie jak z ekologicznymi samochodami: gdyby policzyć całościowo koszt wyprodukowania takiej maszyny, to często jest on dla środowiska większy niż w przypadku diesla.

– Więc jak ja mogę pomóc dzikim pszczołom? – pytam profesora. – Sadzić kwiatki – odpowiada z uśmiechem – i to najlepiej te rodzime.

Czytaj Więcej

Wakacje_czas_na_plażę_V3
Wakacje. Czas na plażę!
Wiosna już uraczyła nas pierwszymi w tym roku ciepłymi nocami, wkrótce oficjalnie nastanie...
286352713_730388638407832_8768600748769350848_n
Na bezdrożach dawnych Zakładów Mechanicznych w Ursusie
Na południowo-zachodnim krańcu stolicy, w maleńkim Ursusie, na terenach byłych Zakładów...
3_wladza
Wielość władz racją stanu
Już liberalni konserwatyści, pokroju Johna Locke’a, dostrzegali konieczność podziału władzy...
285936264_1047198855893978_3096856249282718170_n
Otwarcie sezonu w Dzielnicy Wisła
Otwarcie sezonu letniego nad Wisłą nastąpiło w weekend 21–22 maja. W tym roku wydarzenie...
14_Wójcik
„Szarości” powojennego podziemia
Instrumentalizacja mitu Żołnierzy Wyklętych w połączeniu z wysoką temperaturą sporu politycznego...
podziekowanie
W podziękowaniu za konstytucję
W Polsce dość powszechne jest zawłaszczanie symboli przez różne grupy życia publicznego,...
wójcik_2
Plebiscyt straconych złudzeń. Referendum ‘46
Ustalenia jałtańskie przypieczętowując los Ziem Wschodnich RP, jednocześnie zobowiązywały...
3maja
Testament gasnącej Ojczyzny
Fragment XII księgi „Pana Tadeusza” Adam Mickiewicz poświęcił wspomnieniu świętowania z...